Podsumowanie roku na programie oczami Wiktorii!

Czy „właściwy czas” kiedyś przychodzi?
Kiedyś na pewno skoczę ze spadochronem na Hawajach… Tak bardzo bym chciała zobaczyć choinkę w Nowym Jorku… Marzy mi się, aby zobaczyć na własne oczy Hollywood Sign… Czy któreś z tych zdań brzmi znajomo? A co gdybyś „kiedyś” zamieniła na „spełniłam kolejne marzenie!”? Ja też byłam w tym miejscu. Marzyłam, planowałam, czasem nawet zazdrościłam trochę dziewczynom, widząc, że żyją one życiem, które ja chciałabym mieć, że odwiedzają miejsca, które są na mojej bucket list. Aż w końcu wzięłam sprawy w swoje ręce. Wyjazd na program pozwolił mi zrealizować marzenia, które w mojej głowie brzmiały bardzo nierealnie. Mimo, że o wyjeździe na program myślałam już od liceum, to jednak musiało minąć trochę czasu, aż w końcu znalazłam ten „właściwy czas” i zdecydowałam się wylecieć. I wiecie co? To była najlepsza decyzja w moim życiu.

Zobaczyłam Nowy Jork w świątecznej odsłonie.
Gdy ktoś mówi „Nowy Jork w zimie”, to przed oczami mam film „Kevin sam w Nowym Jorku” i jego spotkanie z mamą pod choinką przy Rockeffelerze. O ile w ciągu dnia nie zrobiła ona na mnie wrażenia, o tyle w nocy na jej widok po prostu się wzruszyłam. I co prawda nie spotkałam się pod nią z moją mamą, ale połączyłam sie z moją rodzinką z Polski na kamerce, aby im też pokazać ją „na żywo”. Będąc całkiem szczerą, stojąc na wprost tego świątecznego drzewka poczułam swego rodzaju magię, takie świąteczne ciepło panujące wokół. Nie ukrywam, że troszkę boli mnie, że w tym roku jej nie zobaczyłam, z racji że wróciłam już do Polski, ale jestem pewna, że jeszcze kiedyś zawitam do Nowego Jorku, aby zachwycać się magią świątecznych światełek wokół.

Skoczyłam ze spadochronem na Hawajach 🪂
Ten punkt, to marzenie, było na mojej bucket list od bardzo dawna. Ja wręcz wiedziałam, ze jeśli kiedyś będzie mi dane skoczyć ze spadochronem, to ten pierwszy raz na pewno będzie na Hawajach. No i cóż mogę rzec? Jak już wiecie z nagłówka – udało mi się zrealizować to marzenie. Nie ukrywam, ta przyjemność kosztowała mnie sporo wydanych $$$, ale zdecydowanie była warta swojej ceny. Ten skok, był też chyba mi po prostu pisany, ponieważ gdy dojechaliśmy na miejsce, z którego miałyśmy skakać (ja i inne dziewczyny) – padał deszcz. Nie bardzo nam się widziało skakać w taka pogodę, ale obsługa zapewniała nas, że skok się odbędzie. I faktycznie, gdy przyszła nasza pora deszcz ustał i wyszło piękne słońce ☀️

A childhood dream came true ✨🐭
O odwiedzeniu parku Disney Magic Kingdom na Florydzie myślałam przez praktycznie cały mój pobyt w USA jako Au Pair. Zrealizowałam to dopiero w czasie mojego travel month, zgodnie z regułą – najlepsze na koniec 😄 Plan był prosty – zobaczyć słynny zamek Disney’a i dobrze się bawić. Z tej przygody wyszło jednak dużo więcej wrażeń. Na początku, stało się to, co przeczuwałam – wzruszyłam się na widok wspomnianego już zamku. Gdy go ujrzałam poczułam taką zwyczajną radość połączoną z niedowierzaniem, że faktycznie tam jestem. Najlepsze jednak miało nastąpić pod koniec mojego pobytu tam. Okazało się, że są organizowane spotkania, gdzie można się zobaczyć face to face z niektórymi postaciami z bajek. Była tam również uwzględniona Myszka Miki. Miałam do wyboru albo iść na ostatnią karuzelę przed pokazem na zamku, albo iść na spotkanie z Myszką Miki. Wybrałam opcję nr 2 💁🏽♀️ Gdy stanęłam z nią twarzą w twarz, to dosłownie poczułam się jakbym znowu miała 5 lat. Moje wewnętrzne dziecko skakało i piszczało z radości, ale ta dorosła ja po prostu się wzruszyła. Łzy mi popłynęły z takiego niedowierzania, że tam jestem, z beztroski tego momentu i swego rodzaju z upewnienia się w świadomości, że zamiłowanie do bajek Disney’a, w moim jakże poważnym już wieku, to nie jest absolutnie nic złego! To spotkanie trwało może jakieś 2/3 min. max, a wyszłam z niego lżejsza o jakieś 5kg (jakby Mickey zabrał ze mnie wszystkie troski 😅) i szczęśliwsza, że mogłam sobie pozwolić, aby być w tym miejscu, przeżyć tą przygodę, być na tym spotkaniu. Podejrzewam, że gdyby nie wyjazd na program, to być może nigdy bym nie miała okazji się tam pojawić – jakby nie było, bilety do najtańszych nie należą.

3 uczucia
Tych sytuacji, w których czułam, że robię coś dla mnie istotnego, że spełniam kolejne marzenie, było jeszcze kilka (być może kiedyś Wam jeszcze o nich opowiem). Co ciekawe, przy każdej z nich towarzyszyły mi 3 uczucia: radość, że mogę być w tamtym miejscu i doświadczać tych fantastycznych rzeczy, wdzięczność, że odważyłam się wyjechać na program oraz swego rodzaju smutek, że wkrótce ta przygoda dobiegnie końca i pozostaną już tylko, a może i aż wspomnienia. Bardzo piękne wspomnienia.

Koniec roku to czas refleksji…
Koniec roku, to czas, który skłania nas do refleksji nad tym co minęło, co udało nam się zrealizować, a co musimy przełożyć na kolejny rok. Patrząc na mój czas jako Au Pair, uważam, że zdecydowanie dobrze go wykorzystałam. Czy Ty również weźmiesz życie w swoje ręce? Pamiętaj, marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia! I ja jestem tego idealnym przykładem! <3

Spraw, by 2026 był wyjątkowy!
Nie czekaj, aż inni pomogą Ci spełnić marzenia, bo nigdy się to nie wydarzy. Jesteś silna i jeśli tylko uwierzysz, możesz robić niesamowite rzeczy – tak jak wszystkie Au Pairs na programie! A od tego wszystkiego dzieli Cię tylko jeden, niezobowiązujący krok… Rejestracja!
Zamów broszurę
Zamów bezpłatną broszurę i zapoznaj się z ideą bycia Au Pair.
Przedstaw nas swoim bliskim!

Odkryj plusy
naszego programu
Au Pair



