Miłość do podróży Oli – czy na programie mogła dużo podróżować?

Hej! Jestem Ola i wróciłam z USA trzy miesiące temu.
Swój rok spędziłam w Virginii u wspaniałej rodziny, opiekując się dwoma chłopcami – bliźniakami w wieku 14 lat. Moja host family była absolutnie cudowna i przez te trzy miesiące od powrotu do domu nie było jeszcze dnia, żebym o nich nie myślała.
Jedną z moich głównych motywacji do wzięcia udziału w programie była moja wrodzona miłość do podróży. Jak wszyscy wiemy, możliwości podróżnicze w Stanach są praktycznie nieskończone, ale chciałabym wyróżnić kilka wyjazdów, które wspominam najlepiej. Jestem osobą, która, jeśli już gdzieś jedzie, chce zobaczyć jak najwięcej, mimo wszystkich przeciwności. Dlatego moje podróże są zawsze intensywne, ale pokazują też, że w krótkim czasie można zobaczyć naprawdę wiele. Jako Au Pair często wystarczy wolny weekend, żeby zaplanować jakąś niesamowitą przygodę!

Mój pierwszy i najbardziej spontaniczny wyjazd to…
weekendowy roadtrip zakładający zobaczenie pięciu stanów w niecałe dwa dni, z trzema dziewczynami, których wcześniej w ogóle nie znałam. Wyruszyłyśmy w sobotni poranek z Virginii w kierunku Waszyngtonu (DC), a następnie Pensylwanii, gdzie odwiedziłyśmy kilka z najpopularniejszych miejsc z serialu The Office, oraz Filadelfię, gdzie oczywiście nie zabrakło wizyty na słynnych schodach Rockiego i spróbowania cheesesteak sandwich.

Kolejnym punktem było New Jersey,
gdzie zwiedziłyśmy Princeton University. To okazało się moim absolutnie ulubionym miejscem tej wycieczki. Zatrzymałyśmy się też przy Swaminarayan Akshardham, czyli drugiej co do wielkości hinduskiej świątyni na świecie. Na koniec – spacer po plaży w Delaware czyli stanie znanym z zakupów bez podatku! W niedzielę wieczorem każda z nas była już z powrotem w domu. Choć brzmi to wręcz nieprawdopodobnie, naprawdę udało nam się to wszystko zobaczyć. W dwa dni w Stanach można zobaczyć zaskakująco wiele.

Thanksgiving in NYC!
Inny wyjazd, który wspominam wyjątkowo dobrze, to podróż do Nowego Jorku na paradę z okazji Święta Dziękczynienia. To był najbardziej deszczowy dzień, jaki przeżyłam w Stanach. Po trzech godzinach stania na ulicy w oczekiwaniu na paradę nie było ani jednego centymetra mojego ciała, który nie byłby przemoczony. Tego dnia w Nowym Jorku zrobiliśmy ponad 50 000 kroków, udowadniając, że w jeden dzień można przejść cały Manhattan i zobaczyć wszystkie kluczowe miejsca: Central Park, Empire State Building, Statuę Wolności, Times Square, Most Brookliński, 9/11 Memorial i Rockefeller Center.
W nocy wsiedliśmy w samochód i o poranku byliśmy już po kanadyjskiej stronie wodospadu Niagara. Jeśli mogę dać wam jakąś radę… jedźcie tam w cieplejszej porze roku. Nad wodospadem było -20°C, a w drodze powrotnej złapała nas burza śnieżna. A jeśli nie wiecie – większość samochodów w amerykańskich wypożyczalniach ma letnie opony💀

Najintensywniejszy miesiąc… podróżniczo ofc.
Maj był dla mnie najbardziej intensywnym podróżniczo miesiącem! Zaczęłam go tygodniem w Disney World z moją host rodziną, co było niesamowitym doświadczeniem. Od razu po tym przyleciała moja rodzina z Polski i razem zwiedziliśmy Miami, Key West, Universal Studios, a następnie popłynęliśmy na tygodniowy rejs statkiem z przystankami na Bahamach i w Meksyku. Jeśli ktoś mnie zna, to wie, że nie ma rozmowy o podróżach, w której nie wspominam o rejsie. Powtarzam to w nieskończoność: to jedno z tych doświadczeń, które naprawdę trzeba przeżyć na własnej skórze.

Kolejna krótka, ale intensywna podróż to Los Angeles na 4th of July.
Spędziłam tam niespełna dwa dni, ale udało mi się zobaczyć znak Hollywood, zachód słońca z Griffith Observatory, Walk of Fame, Beverly Hills, Venice Beach i Santa Monica Pier. Szczerze mówiąc te dwa dni w zupełności wystarczyły. W żadnym z tych miejsc nie trzeba zatrzymywać się na długo. Jestem pewna, że wrócę do Kalifornii na dłuższy roadtrip, bo wiem jak wiele jest tam wspaniałych miejsc do zobaczenia. Jeśli wy jednak macie wolny weekend – zdecydowanie polecam taki szybki trip do LA.

No i wreszcie: Hawaje
Najważniejsze i najwspanialsze miejsce, jakie odwiedziłam w swoim życiu. Zobaczenie Hawajów było moim największym podróżniczym marzeniem odkąd tylko pamiętam, a dokładnie od momentu, gdy po raz pierwszy obejrzałam film „Scooby-Doo: Aloha”, po którym absolutnie zakochałam się w tej kulturze. Nigdy nie przypuszczałam, że uda mi się spełnić to marzenie w wieku zaledwie 20 lat, ale… udało się!

Wszyscy mówili, że to nie będzie takie proste
ze względu na koszty i odległości, ale zapewniam was – nic nie jest niemożliwe. Spędziłam tam łącznie 8 dni: 5 na Maui i 3 na Oahu, razem z moją siostrą. Chciałyśmy wykorzystać ten czas maksymalnie. Maui absolutnie skradło moje serce. Żółwie leżące na plażach, cudowne wodospady dosłownie wszędzie, nurkowanie w kraterze Molokini, pływanie z żółwiami, spanie na campingach pośrodku niczego, prawdziwe poke bowls na każdym rogu i niesamowita droga do Hany, czyli droga składająca się z około 600 zakrętów i 60 mostów. To było jedno z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu.
Oahu różni się od Maui, ale jest również zachwycające – zobaczyłyśmy tam pokaz tańca hula na plaży, surfowałyśmy na Waikiki, wspięłyśmy się na Diamond Head, odwiedziłyśmy plantacje ananasów i przejechałyśmy przez ogrody botaniczne niczym z Parku Jurajskiego!

Pssst! Jeśli też chciałabyś zobaczyć Hawaje…
I jeśli chciałabyś tę podróż zaplanować najlepiej jak się da – skorzystaj z doświadczenia ludzi, którzy znają te wyspy jak własną kieszeń! Z Kodem „AUPAIR_15” macie aż 15% zniżki na e-podróżnik Adventures after work! Szczegóły znajdziesz tutaj!
A tymczasem zobacz artykuły, w których nasi wspominiani podróżnicy opowiadają o tanim podróżowaniu po Hawajach i o zwiedzaniu O’ahu!
Ile kosztują Hawaje? Jak polecieć tam tanio i nie zbankrutować? – Au Pair in America
O’ahu – co zobaczyć? Najlepsze atrakcje! – Au Pair in America

Wracając – ważna konkluzja
To wszystko, co tu opisałam, to tylko kilka z wielu podróży, które udało mi się zrealizować w ciągu zaledwie jednego roku na programie. Chcę Wam pokazać, że podróżowanie jako Au Pair naprawdę jest możliwe i wcale nie tak trudne, jak może się wydawać. Czasem okazje po prostu same się pojawiają.
Jak już wspomniałam, Stany Zjednoczone są ogromne, a możliwości podróżniczych jest mnóstwo. Nigdy nie nastawiałam się na zobaczenie wszystkiego, bo wiem, że to niemożliwe. Ale jedno wiem na pewno – wrócę do Stanów jeszcze nie raz i nie dwa, bo jak wszyscy wiemy: apetyt rośnie w miarę jedzenia!

Jeśli także chciałabyś podróżować
i przeżywać niesamowite przygody każdego dnia – zostań Au Pair in America!
Zobacz także: Wyjazd na ostatni gwizdek i mapa spełnionych marzeń Gosi! – Au Pair in America
Zamów broszurę
Zamów bezpłatną broszurę i zapoznaj się z ideą bycia Au Pair.
Przedstaw nas swoim bliskim!

Odkryj plusy
naszego programu
Au Pair



