...
Nowy rok, nowe możliwości!
Wyjedź do USA aż 500 zł taniej!

Największe marzenie Zuzi spełnione, czyli podróż do najzimniejszej krainy w USA!

Koniec roku to czas podsumowań i nowych postanowień…

Rok temu na mojej liście znalazło się kilka podróżniczych destynacji, ale nawet nie śniłam, że to właśnie to marzenie uda mi się spełnić podczas mojej przygody jako Au Pair! 

Cześć! Jestem Zuzia!

Dzięki programowi Au Pair udało mi się odwiedzić około 20 stanów. Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że tak się stanie, najprawdopodobniej bym go wyśmiała… A jednak! Lot do Ameryki był pierwszym lotem w moim życiu, ale podczas dwóch lat jako Au Pair szybko przywykłam do „wizyt” na lotnisku. 

Nietypowa destynacja

W 2025 roku odbyłam kilka krótszych lotów, jednak chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z tych dłuższych – takim, który zabrał mnie aż na… ALASKĘ! 

Od zawsze marzyłam o zobaczeniu zorzy polarnej, ale nigdy nie pomyślałabym, że spełnię to marzenie właśnie tam. Zdecydowanie nie było tego w moich podróżniczych planach na ten rok, bo wydawało mi się to zupełnie nierealne. Jednak kiedy moja koleżanka z programu Au Pair zadzwoniła i zaproponowała zorganizowanie takiej wycieczki, nie mogłam odmówić.

Marzenie, które spełniło się szybciej niż myślałam

Mieszkałam wtedy w Charlotte w Karolinie Północnej, więc mam wrażenie, że chłód po wylądowaniu w stanie Alaska (w mieście Anchorage) uderzył mnie ze zdwojoną siłą. Było późne popołudnie, dlatego naszym pierwszym celem był punkt widokowy przy lotnisku, z którego mogłyśmy podziwiać magiczny i wyjątkowy zachód słońca. Po krótkim odpoczynku w hotelu wyruszyłyśmy na pierwsze polowanie na zorzę polarną. Nie do końca wierzyłam, że uda się ją zobaczyć… i zgadnijcie co – udało się! Nie minęła nawet doba, a ja spełniłam jedno z moich największych marzeń. Tej nocy bardzo trudno było mi zasnąć. 

Tam, gdzie lód opowiada historię

Wiedziałam jednak, że muszę się wyspać, ponieważ następnego dnia z samego rana wyruszyłyśmy w stronę lodowca Matanuska. Zwiedzanie go jest możliwe wyłącznie z przewodnikiem i miałyśmy ogromne szczęście – trafił nam się przemiły pan, który z pasją opowiadał ciekawe historie i zabrał nas na długi spacer po lodowcu. Tych widoków nie zapomnę do końca życia. Wąskie szczeliny, skrzypiący pod nogami śnieg i lód wszędzie dookoła – brakuje mi słów, aby opisać, jak niesamowite było to doświadczenie. Nigdy nie sądziłam, że zjadę z lodowej zjeżdżalni, a jednak! Miałam też okazję spróbować wody z lodowca. W smaku nie różniła się zbytnio od tej, którą piję na co dzień, ale przewodnik powiedział, że jest znacznie zdrowsza. Pod koniec wycieczki spotkałyśmy również jedyną osobę, która ma całkowity dostęp do lodowca – panią doktor Sarah Kopczynski. Od kilku lat z ogromnym zamiłowaniem prowadzi tam badania naukowe i dostarcza wielu cennych informacji na jego temat. W drodze powrotnej zatrzymałyśmy się jeszcze w parku, a następnie wróciłyśmy do hotelu, aby przygotować się do kolejnego polowania na zorzę. Tej nocy niestety się nie udało, ale nic straconego – zakończyłyśmy dzień, podziwiając panoramę Anchorage z punktu widokowego. 

Gdy natura przejmuje stery

Mam wrażenie, że każdy dzień na Alasce był jak scena z filmu. W drodze do Fairbanks odwiedziłyśmy Ośrodek Dzikiej Przyrody Alaski, gdzie zobaczyłyśmy renifery, niedźwiedzia oraz wiele innych zwierząt. Zatrzymałyśmy się również w Parku Narodowym Denali. Pogoda nie była dla nas zbyt łaskawa – śnieg padał jak szalony, a na drodze pojawiał się lód, dlatego musiałyśmy jechać bardzo ostrożnie. Na szczęście bezpiecznie dotarłyśmy do celu, a noc wynagrodziła nam wszystko – zobaczyłyśmy przepiękną zorzę polarną. Idealne zakończenie dnia.

Spełniając dziecięce marzenia

Kolejny poranek rozpoczęłyśmy od nietypowej atrakcji –  przejażdżki psim zaprzęgiem. Jako mała dziewczynka byłam ogromną fanką filmu „Śnieżne psy”, więc uśmiech ani na chwilę nie schodził mi z twarzy. To kolejne marzenie, które udało mi się spełnić podczas tej podróży. 

Aby kontynuować uszczęśliwianie naszych wewnętrznych dzieci, tego dnia wybrałyśmy się również do wioski Świętego Mikołaja na Biegunie Północnym. Zrobiłyśmy oczywiście zdjęcie ze Świętym Mikołajem, kupiłyśmy ozdoby na choinkę i podziwiałyśmy jego wytwórnię zabawek. Odetchnęłam z ulgą, gdy sprawdziłam, że moje imię nie znajduje się na liście niegrzecznych dzieci! Wszystko wyglądało jak z najlepszego świątecznego filmu.

Najpiękniejsza noc 2025 

Wieczorem przyszedł czas na ostatnią atrakcję – gorące źródła. Dookoła śnieg, temperatura poniżej zera, a my wygrzewałyśmy się w ciepłej wodzie, co chwilę sprawdzając, jak bardzo zamarzły nam włosy. Myślałam, że ten dzień nie może być lepszy… i właśnie wtedy zobaczyłam najpiękniejszą zorzę w moim życiu. Całe niebo było zielone. Poprosiłam nawet koleżanki, żeby mnie uszczypnęły, bo byłam przekonana, że śnię. To był prawdopodobnie najlepszy dzień 2025 roku. 

W królestwie lodu i gór

Ostatniego dnia pojechałyśmy zobaczyć lodowiec Castner. Jego wnętrze zapiera dech w piersiach – otaczające mnie z każdej strony sopelki i lodowe gwiazdki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Niesamowity był również widok gór dookoła nas. W drodze minął nas nietypowy pojazd – ogromna ciężarówka przewożąca bryłę śniegu, eskortowana przez masywnego pick-upa.

Jedna decyzja, nieskończona ilość wspomnień… 

Wszystko, co dobre, szybko się kończy – tak było i tym razem. Przyszedł czas powrotu do rzeczywistości. Wciąż nie mogę uwierzyć, że udało mi się być na Alasce i doświadczyć wszystkiego, o czym tu opowiedziałam. Tyle marzeń spełnionych dzięki jednej decyzji – zarejestrowaniu się do programu Au Pair. Nowe możliwości, wyjątkowe przeżycia i wspomnienia, które zostaną ze mną na zawsze. Z całego serca mogę polecić tę drogę każdemu. 

A Ty? Jakie masz plany na nadchodzący rok? 

2026 naprawdę może być najpiękniejszy!

Zamów broszurę

Zamów bezpłatną broszurę i zapoznaj się z ideą bycia Au Pair.
Przedstaw nas swoim bliskim!

Odkryj plusy
naszego programu
Au Pair

Dołącz do newslettera

Subskrybuj, aby otrzymywać najnowsze wiadomości!