Blog Au Pair in America

Podróże

Życie Au Pair

Ciekawostki i porady

scroll

Moja podróż do Nowego Jorku

Nowy Jork oczami Ani

Z czym mi się kojarzy Nowy Jork? Z różnorodnością kultur, z numerowanymi ulicami, tłokiem i ogromem ludzi mieszkających na ulicy, ale również z miastem wielkich możliwości, spełnionymi marzeniami i sukcesem.

Pamiętam jak siedząc w swoim pokoju marzyłam o wyjeździe i zmianie swojego życia. Chciałam doświadczyć czegoś nowego, poznać inny świat, ale na początku bałam się że sobie nie poradzę i nie dogadam z obcymi ludźmi w innym języku niż mój ojczysty. Przeglądałam mnóstwo materiałów na temat wyjazdu Au Pair, ponieważ od dziecka marzyło mi się zobaczyć Stany i tu pomieszkać. Informacje były często sprzeczne i ekstremalnie skrajne. Zaczęłam się zastanawiać czego ja sama oczekuję oraz co  chcę żeby ten program mi dał, co jest moją wartością? Wysoki komfort życia? Zarabianie dużej sumy pieniędzy? Nie, to nie był mój cel. Założyłam sobie że przyjadę do Stanów, poznam tutejszą kulturę i ludzi oraz zwiedzę jak najwięcej miejsc. Poznam głębiej siebie i wywrócę swoje życie do góry nogami. Te marzenia stały się rzeczywistością…

Do Nowego Jorku przyleciałam 1 lutego bieżącego roku, ale ogólnie w Stanach wylądowałam już 10 grudnia 2018 roku i mieszkałam z moją pierwszą rodzinką w Dillon w Colorado. Tak tak dokładnie, jestem po rematchu. Już! Ale nie pochwalam narzekania i skupiam się wyłącznie na pozytywnych aspektach dlatego cieszę się że poznałam życie  w Colorado a teraz mogę doświadczać życia w Nowym Jorku. Właściwie to mieszkam 2,5 godziny od centrum miasta dlatego każdą wyprawę na Manhattan traktuje jako wycieczkę na cały weekend. Zabieram ze sobą duży plecak oraz szukam noclegu na jedną lub dwie noce. Uwielbiam błąkać się po tym mieście i wtedy właśnie uświadamiam sobie że spełniłam mój cel o wyjeździe do Stanów o czym czasami łatwo zapomnieć podczas codziennej pracy z dzieciakami. To poczucie daje mi ogromną energię do działania i poczucie niezastąpionego szczęścia oraz wiarę w spełnienie swoich innych mniejszych i większych marzeń. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Mogę  wam powiedzieć z całą pewnością że w Nowym Jorku zawsze się coś dzieje, o której godzinie bym nie przechodziła,  widzę tłumy ludzi i otwarte miejsca do których można wejść.

Czy można tu rozwijać swoje hobby? Oh tak! Ja jestem osobą uwielbiającą taniec dlatego takich aktywności poszukuję dla siebie. Kocham muzykę latino i myślę że nie jestem w tym odosobniona. Hiszpańskie rytmy dodają mnóstwo energii i uśmiechu na twarzy. 

W piątki po pracy przyjeżdżam na Manhattan aby spotkać się z innymi wielbicielami Bachaty, spotkanie to nosi nazwę Bachata Social. Przez godzinę są prowadzone zajęcia z instruktorami, a potem mamy imprezkę taneczną  do 3 rano! Taka przyjemność kosztuje tylko 10-15 dolców. Muszę przyznać, że miłością do Bachaty zaraziła mnie krakowska szkoła tańca LOFToDance, a teraz kontynuuję tą przygodę z ludźmi z całego świata i rozwijam się razem z najlepszymi. 

To był piąteczek, a co robię w sobotę? Hmm zazwyczaj jadę metrem do dzielnicy której jeszcze nie zwiedziłam oraz planuję wieczór. Moim ulubionym sposobem na spędzenie czasu sobotniego wieczoru jest po prostu poznanie nowych ludzi i wybranie aktywności które oni lubią robić. Dla mnie zawsze jest to coś nowego i interesującego. Bardzo lubię podróżować sama a na miejscu umawiam się z ludźmi z tamtych okolic, czasami Au Pair, ale i nie tylko. Moim ulubionym sposobem na poznanie nowych ludzi i spędzenie z nimi czasu jest portal Couchsurfing. Dla tych co nie wiedzą jest to możliwość przenocowania u kogoś w domu bez wnoszenia jakichkolwiek płatności.  Robią to Hości zazwyczaj bez rodzin,  tacy którzy sporo podróżują i wciąż chcą poznawać nowych ludzi i dowiedzieć się czegoś nowego na temat ich kultury. Ja osobiście nocując na couchsurfingu poznałam ludzi z Bangladeszu, Argentyny oraz rodowitych Amerykanów. Gdy byłam u grupki przyjaciół z Bangladeszu zabrali mnie na imprezę na dachu w hotelu w samym centrum Manhattanu. Było to niesamowite przeżycie. Wciąż utrzymuje  kontakt ze wszystkimi hostami, którzy mnie ugościli i nie widzę przeszkód by ponownie spędzić razem czas.

W ramach nowego doświadczenia spałam także raz w hostelu na Queensie, w pokoju 8-osobowym gdzie płaciłam za łóżko ok. 50 dolarów. Warunki nie były super przyjemne, ale nie w tym rzecz. Było po prostu zbyt nudno, a ja jestem żądna przygód dlatego przypuszczam że na moich tripach będzie jednak królował couchsurfing. Jeśli jednak czujecie się bardziej komfortowo nocując w hostelu radzę wam zarezerwować go jak najwcześniej bo im bliżej przyjazdu tym wyższe ceny. Nieraz można grubo przepłacić.

To niektóre osoby, które poznałam przez Couchsurfing:

Oprócz bachaty tańczę również Zumbę i robię to m.in. w jednej z nowojorskich szkół tańca: Ailey Extension. Przy okazji zaliczam kredyty które są wymogiem programu. Połowę z nich, a dokładnie 3 zrobiłam na kursie weekendowym w Pace University. Kurs dotyczył rodzajów ludzkiej inteligencji oraz mechanizmów rządzących ludzkimi zachowaniami. Przerobiliśmy mnóstwo testów osobowości. Muszę przyznać, że przyjemnie tak zajrzeć w siebie i przyznać się przed sobą do wszystkich zalet i wad. Bardzo pomocne w budowaniu dalszego życia! A więc 3 kredyty mam już za sobą a pozostałe 3 robię w szkole tańca. Wybór zajęć jest super szeroki. Ja poznałam  już smak zumby, a kolejnymi zajęciami na jakie się wybiorę będzie Power Joga. Szkoła  oferuje jeszcze  takie lekcje jak: Hip Hop, balet, Pilates czy Afro Dance.

Polecam wam aby w każdą podróż wziąć oprócz dużego plecaka lub walizki mały plecaczek w którym znajdą się wszystkie potrzebne rzeczy, a przede wszystkim dokumenty i pieniądze. Wszyscy wiemy że długie chodzenie z ciężkim bagażem jest dosyć uciążliwe, a gdy zostawimy bagaż w pokoju w którym śpią również inne osoby warto mieć wszystkie wartościowe rzeczy ze sobą. Myślę, że wożenie ręcznika ze sobą jest zbędne. Zajmuje dużo miejsca w plecaku , a dostaniecie go wszędzie bez problemu. Warto za to  mieć klapki zawsze ze sobą ze względów higienicznych.  Planujcie również wasze wydatki! Mówię o tym bo sama raz popłynęłam z kasą…tzn dobrze jest obliczyć sobie mniej więcej ile mamy pieniędzy na wydanie w dany weekend i mieć to na uwadze, sprawdzić stan konta raz na czas. Przychodzi to ciężko bo podczas tripów można poczuć się dosłownie jak na wakacjach, jednak pamietajmy że nasze konto bankowe nie  jest studnią bez dna.

Tyle na temat Nowego Jorku na ten moment. Jeszcze wiele atrakcji przede mną. Planuje m.in. wizytę w teatrze na Broadwayu oraz koncert Backstreet Boys który uwielbiam od czasów dzieciństwa.  Oprócz tego wypady poza Nowy Jork. Atlantic City to miejsce które zamierzam eksplorować w najbliższej przyszłości. Jeśli jesteście ciekawi szczegółów tej podróży koniecznie śledźcie tego bloga!

Trzymajcie się ciepło i do następnego!
Ania